facebook

23 lipca 2014

Hexenhaus - Dejavoodoo [1997]

Hexenhaus - Dejavoodoo recenzja okładka review cover
Chciałbym móc napisać, że takiej kapeli nie trzeba nikomu przedstawiać. Idę jednak o zakład o rękę, nie ryzykując wątpliwej przyjemności podcierania się łokciem, że niestety znakomita większość miłośników metalu nie tylko nie słyszała żadnego albumu, ale wręcz w ogóle nie słyszała o kapeli. Niosąc wiec dziarsko kaganek oświaty, postaram się nieco ten stan rzeczy zmienić. Hexenhaus to szwedzka kapela, która rozpoczęła swoją działalność w drugiej połowie lat 80-tych od speed/thrashowego krążka "A Tribute to Insanity". Krążek żadną rewelacją nie był, ale słuchało się go lepiej niż przyjemnie – ładnie bowiem łączył thrashową motorykę i feeling z mroczną teatralnością Mercyful Fate i King Diamond oraz niemałą dozą gitarowych zawijasów. Z czasem muzyka ewoluowała, dojrzewała, aż osiągnęła swój szczyt na opisywanym dziś "Dejavoodoo". Sporo zmieniło się od czasów pierwszego krążka, ba, sporo zmieniło się od poprzedzającego "Dejavoodoo" – "Awakening".

20 lipca 2014

Hysteria – When Believers Preach Their Own Hangman’s Dogma [2009]

Hysteria - When Believers Preach Their Own Hangman’s Dogma recenzja okładka review cover
Przykład takiego zespołu jak Hysteria boleśnie pokazuje, w jak głębokiej dupie są muzykujący podziemniacy w naszym kraju. Kapela właściwie znikąd, słabo znana, bez kontraktu z poważną wytwórnią i bez przyzwoitej dystrybucji, a na potrzeby swojego drugiego krążka potrafiła zadbać o taką produkcję, o jakiej większość naszej czołówki może najwyżej pomarzyć oraz oprawić krążek w bardzo estetyczne grafiki Setha. Dochodzi do tego poziom samej muzyki, który niejedną profesjonalnie działającą kapelę (już niekoniecznie z Polski) powinien zawstydzić. Z której strony by nie spojrzeć, to Francuzi napieprzają death metal w całości mieszczący się w ramach gatunku, który nie zawiera absolutnie niczego, czego byśmy wcześniej nie słyszeli setki razy, a jednak łatwo ich odróżnić od tysięcy innych grajków-brutalistów, bo wzorce mają mniej 'na czasie', a i uczucia jakby w tej sieczce więcej.

17 lipca 2014

Embolism – Devillumination [2013]

Embolism - Devillumination recenzja okładka review cover
Kto by pomyślał, że po dziesięciu latach od wydania "Mindchaos" Słowakom będzie się chciało na nowo rozkręcać zespół, do tego w starym składzie? Jakieś niewiadome Coś ich jednak tknęło i oto znienacka dostaliśmy trzeci krążek w dyskografii Embolism. O dziwo, "Devillumination" przez niecałe pół godziny swego trwania potwierdza, że decyzja o powrocie do grania była słuszna, bo to zdecydowanie ich najciekawszy album, najbardziej ekstremalny, a przy tym najnowocześniej — i z osiem razy lepiej niż "Mindchaos" — brzmiący. Kariery już nie zrobią, ale ich podejście do muzyki musi budzić respekt. Tak wygląda grind na czasie – precyzyjny, wybuchowy, szybki i brutalny, choć bez zbyt wielkich kombinacji. Muzycy Embolism odłożyli na bok część wcześniejszych ambicji, nie silą się na przesadnie oryginalną czy wymyślną sztukę i niczego nie poszukują.

14 lipca 2014

Deicide – In Torment In Hell [2001]

Deicide - In Torment In Hell recenzja okładka review cover
Za którymś przesłuchaniem niesławnego "Insineratehymn" doszedłem (a może i dojszłem – blisko miałem do półki z płytami) do wniosku, że ciężko będzie im nagrać coś gorszego. Stan ten i przekonanie trwało do pierwszego odpalenia "In Torment In Hell" po tym, jak znacznie wcześniej powędrował on na półkę. Początkowy — choć i tak nie przesadny — entuzjazm, spowodowany tylko tym, że album jest zwyczajnie szybszy od poprzednika, został zmieciony. Przecież to się okazało jeszcze gorsze! Benton na każdym kroku podkreślał, jak to szybko (w 4 dni) i tanio (za 5600 $) nagrali tę płytę... Efekt jest taki, że naprawdę słychać, iż w "In Torment In Hell" nie włożono zbyt dużo pracy ani środków pieniężnych. O zgrozo nawet wcześniejszy krążek mógł się poszczycić bardziej 'ostrym' i wyraźnym brzmieniem. Tu na umiarkowany plus zmienił się sound werbla, ale reszta...

11 lipca 2014

Sinister – The Post-Apocalyptic Servant [2014]

Sinister - The Post-Apocalyptic Servant recenzja okładka review cover
Powiedzmy sobie jasno – Sinister już się nie zmieni. Jeśli ktoś chce ostatecznego potwierdzenia – oto "The Post-Apocalyptic Servant", płyta, która równie dobrze mogła się ukazać zamiennie z "The Carnage Ending" albo "The Silent Howling"... albo "Legacy Of Ashes". Dokładnie tak. Cztery ostatnie krążki można zamieniać miejscami, tasować na wszelkie sposoby, nawet któryś usunąć z talii – jaka by nie była ich kolejność po tych zabiegach, to nic by nas nie ominęło, nikt by się spisku nie doszukał, o zaskoczeniu nie wspominając. Ba, nawet bonusowa płytka z coverami — w wersji ekskluziff — nie jest dla tego zespołu niczym nowym. Od dobrych sześciu lat Sinister gra dokładnie to samo choć pod różnymi tytułami, a że czyni to na bardzo równym, wysokim poziomie, to i na poważniejszą zjebkę nie zasługuje.

8 lipca 2014

Neuraxis – Truth Beyond... [2002]

Neuraxis - Truth Beyond... recenzja okładka review cover
Album, na którym ostatecznie wykrystalizował się styl Neuraxis — brutalny i techniczny death metal ze szczyptą (na razie) polotu — robi dobre wrażenie od pierwszych, gęstych taktów. To, że mają niewąskie pojęcie o takim graniu udowodnili już wcześniej, na "Truth Beyond..." są tylko sprawniejsi, więc mordują z większą swobodą i rozmachem. Największy progres dotyczy jednak brzmienia, które nabrało odpowiedniej mocy i klarowności, przez co świetnie pasuje do takich łamańców. No ale nie ma się czemu dziwić, skoro skorzystali z miejsca schadzek największych kanadyjskich czaszkojebców z Gorguts i Cryptopsy na czele. Od strony technicznej wszystko jest w należytym porządku, toteż nawałnica dźwięków tłoczona pod sporym ciśnieniem w słuchacza przez Neuraxis musi się podobać.

5 lipca 2014

Die – Rise Of The Rotten [2010]

Die - Rise Of The Rotten recenzja okładka review cover
Die, duński zespół o jednej z najmniej wyszukanych nazw na świecie, nie ma za sobą jakiejś wyjątkowo fascynującej historii. To zresztą mało powiedziane – ich biografię można w zasadzie skrócić do: powstali, wydali "Rise Of The Rotten", rozpadli się – nic, nad czym można by się długo rozwodzić. Choć nie do końca takie nic, bo debiutancki album tej formacji jest dość zajebisty i zasługuje na szczególną uwagę fanów agresywnego death metalu. Płytka ukazała się nakładem Unique Leader, jednak z najbardziej typowymi przedstawicielami tej stajni łączy ją tylko krwista rzeźnia, bo styl, w jakim jej dokonano, już nie. Die mordują w sposób bardzo charakterystyczny dla kapel ze swojego kraju, przynajmniej dla głównych jej reprezentantów, a wpływy Panzerchrist (z wiadomych względów), Exmortem i Corpus Mortale są u nich bardzo wyraźne – czego absolutnie nie mam im za złe.

2 lipca 2014

Visceral Bleeding – Absorbing The Disarray [2007]

Visceral Bleeding - Absorbing The Disarray recenzja okładka review cover
Visceral Bleeding dla tabunów kapel obracających się w ramach brutalnego i technicznego death metalu nie tylko mogą, a wręcz powinni służyć za wzór tego, jak mordować intensywnością, nie grając przy tym z oszałamiającą prędkością. Szwedzi są po prostu bezkonkurencyjni w tej dziedzinie, a ogarnięcie struktur ich najprostszych utworów (o ile są takowe) nie należy do zadań łatwo wykonalnych. Przy takim zagęszczeniu pojebanych motywów, z jakim mamy do czynienia na płycie, przed przegrzaniem mózgownicy nie uchroni nawet bardzo selektywne brzmienie, które uzyskali w przybytku o nazwie Flatpig. Na "Absorbing The Disarray" nie ma już charakterystycznego dla poprzednich produkcji Szwedów totalnego zapatrzenia w Suffocation — choć takich wpływów wcale się nie wyzbyli — bo muzyka na tym krążku nabrała więcej indywidualnych cech, stała się także jeszcze bardziej (!) techniczna i zakręcona.

29 czerwca 2014

Nevermore – Dreaming Neon Black [1999]

Nevermore - Dreaming Neon Black recenzja okładka review cover
Jeden z najlepszych, ale i najtrudniejszych krążków Amerykanów. Ponad godzina bardzo przygnębiających i wywołujących ciarki klimatów, które wylewają się z głośników na każdym kroku. Nevermore od początku swojego istnienia poruszali się w dość ambitnych kręgach, zarówno tematycznie, jak i muzycznie, jednak to, co dzieje się na "Dreaming Neon Black" jest o klasę bardziej zaangażowane w porównaniu z innymi albumami grupy. A wszystko za sprawą konceptu, który przedstawia prawdziwą historię dziewczyna Dane'a, która wpadła w sidła sekty. Idei krążka podporządkowano całość przedsięwzięcia, znacznie schodząc z wysokich rejestrów, także w przypadku solówek, oraz całkowicie już ucinając, nigdy nie za obfite przecież, jakiekolwiek przejawy wesołości. Album raczej niespiesznie, ale i nie za wolno, rozgrywa się w średnich i niskich tonacjach, a ciężar dodatkowo potęgują monolityczność i gęstość motywów. Żaden inny album Nevermore nie był tak duszny i przytłaczający, ale także homogeniczny na poziomie pojedynczych utworów.

26 czerwca 2014

Order Of Ennead – An Examination Of Being [2010]

Order Of Ennead - An Examination Of Being recenzja okładka review cover
Rzetelne ocenienie drugiej płyty Order Of Ennead to dla mnie prawdziwa męka, ale albo wreszcie spróbuję sklecić coś z sensem albo dostanę regularnego świra. Największy problem sprawia mi 'The Concept Of Our Extinction', bo bez tego kawałka "An Examination Of Being" prezentuje się całkiem nieźle i od biedy nawet odrobinę oryginalnie. Death metal z blackowym zacięciem w wykonaniu Amerykanów to agresywna jazda w przyzwoicie szybkich tempach, z dużą ilością melodyjnych partii, rozbudowanymi solówkami (choćby się John Li nie wiadomo jak maskował, to skojarzeń z Santollą nie uniknie), fajnym wokalem i interesującym klimatem. Coś dla siebie znajdą tu zatem zarówno miłośnicy Emperor i Dissection jak i późnego Deicide czy Aurora Borealis. Panowie starają się urozmaicać struktury i unikać banalnych schematów, nie stronią przy tym od rasowego pierdolnięcia – w większości przypadków te zabiegi im wychodzą, więc materiał robi zdecydowanie dobre wrażenie.