facebook

24 maja 2016

Spirit Of Rebellion – The Enslavement Process [2015]

Spirit Of Rebellion - The Enslavement Process recenzja okładka review cover
Kiedy człowiek latami zasłuchuje się w muzyce takich mistrzów jak Gorguts, Cryptopsy, Martyr czy Neuraxis, to jest skłonny uwierzyć, że w Kanadzie gra się tylko wysokiej próby techniczny death metal. A potem trafia się na taki Spirit Of Rebellion, który brutalnie sprowadza delikwenta na ziemię. Nie chodzi jednak o to, że kolesie grają jakiś syf, bo nie grają, ale — patrząc na ich staż, niemłode już facjaty i koszulki zdradzające dobry gust — można by się spodziewać po nich czegoś więcej, choćby własnej tożsamości. Tymczasem panowie proponują niecałe pół godziny bardzo nieoryginalnego, bardzo zwyczajnego i totalnie przewidywalnego death metalu w typie amerykańskim, w którym czuć sporo bezpośrednich odniesień do Cannibal Corpse z przełomu wieków.

14 maja 2016

Christ Agony – Black Blood [2015]

Christ Agony - Black Blood recenzja okładka review cover
Po cichu liczę, że Cezar, jako Christ Agony, ma zamiar kontynuować świecką tradycję zapoczątkowaną przy okazji "Demonology"/"Condemnation" i na kolejnym longpleju nie powtórzy żadnego utworu z opisywanej epki, która tenże longplej właśnie zapowiada. Natomiast już trochę głośniej oświadczam, że czekam na materiał nagrany w pełnym składzie (na epce brakuje Reyash’a), w lepszym studiu, trochę bardziej twórczo potraktowany i przede wszystkim wprowadzający jakieś zauważalne nowości do wizerunku kapeli. Ale po kolei. Zasadnicza część "Black Blood" to materiał będący w prostej linii wypadkową kultowego "Moonlight" i średniawego "Nocturn" – tak pod względem brzmienia, jak i muzyki.

8 maja 2016

Brutality – Sea Of Ignorance [2016]

Brutality - Sea Of Ignorance recenzja okładka review cover
Czy ktoś się jeszcze jara powrotem Brutality? Wątpię. W ciągu ostatnich 15 lat Amerykanie wracali i rozpadali się już tyle razy, że stało się to po prostu nudne. Dlatego też nie mam żadnych złudzeń – jeszcze rok albo dwa i kapela znowu pójdzie z hukiem do piachu. Trzeba im jednak oddać, że tym razem należycie spięli poślady i uzbierali dość materiału, żeby starczyło na album mniej więcej długogrający. Do czasu trwania płyty jeszcze wrócę, bo nie daje mi to spokoju, ale póki co trochę staruszków pochwalę, bo nowy krążek spodobał mi się znacznie bardziej niż mógłbym przypuszczać. Muzycy Brutality za sprawą "Sea Of Ignorance" udowadniają, że są zespołem z charakterem i niemałym potencjałem, którego nie osłabił nawet upływający czas.

1 maja 2016

Fleshless – Hate Is Born [2008]

Fleshless - Hate Is Born recenzja okładka review cover
Mam co najwyżej średnie rozeznanie w dokonaniach Fleshless, ale liznąłem ich już na tyle, żebym mógł bez wahania napisać, że z ich obfitej dyskografii (a raczej tego, co już zasłyszałem) to właśnie "Hate Is Born" trafia do mnie najbardziej, chociaż może akurat dla Czechów nie jest jakoś wyjątkowo reprezentatywnym materiałem. Opisywana płyta to dziesięć (plus intro) niezbyt spójnych wewnętrznie kawałków, w których pomysły na zestawienie z sobą poszczególnych elementów ocierają się nieraz o absurd, a rozmaite rozwiązania kompozycyjne w swej skrajności zwyczajnie nie trzymają się kupy. Paradoksalnie, jako całość "Hate Is Born", te numery spisują się naprawdę nieźle i — jak mi się zdaje — mają niemały potencjał koncertowy, bo trochę kopią, a chwytliwości im nie brakuje.

24 kwietnia 2016

Dehuman – Graveyard Of Eden [2015]

Dehuman - Graveyard Of Eden recenzja okładka review cover
To lubię. Młodzieńcy z belgijskiego Dehuman nie dość, że dokonali dużego postępu względem debiutanckiego "Black Throne Of All Creation", to jeszcze rozwinęli się w kierunku, który mnie osobiście bardzo rajcuje. Chłopaki zaliczyli przy tym podobny przeskok jakościowy co zbliżony stażem szwajcarski Defaced – z zespołu niby solidnego, acz nieskładnego i raczej przeciętnego na pierwszej płycie awansowali na porządnego dopierdalatora na krążku numer dwa. Przepis na sukces, artystyczny, w obu przypadkach wyglądał tak samo: skonkretyzować styl, pozbyć się zapchajdziur i uwypuklić główne atuty. Dehuman postawili na konkretne riffy, bardzo zwartą perkusję i wspaniały klasyczny wokal. Nie bez znaczenia jest czystość gatunkowa "Graveyard Of Eden" – tradycyjny death metal w amerykańsko-europejskim stylu, bez zbędnych dupereli i ciśnienia na awangardę.

18 kwietnia 2016

Rotting Christ – Rituals [2016]

Rotting Christ - Rituals recenzja okładka review cover
Rotting Christ nagrał dwunastą płytę. Dość fajną płytę. Taką nawet do posłuchania od czasu do czasu. Gości jest dużo. Melodie znajome. Wkładka wali oldskulem na kilometr. Kiedy przychodzi mi pomyśleć o "Rituals", jestem w stanie wykrzesać z siebie aż tyle entuzjazmu, co w powyższych zdaniach... Weterani greckiego black metalu najzwyczajniej w świecie wymieszali na tym materiale dobrze wszystkim znane patenty z dwóch poprzednich krążków (niestety z naciskiem na "Aealo") i doprawili je na chybił trafił reminiscencjami "Theogonia", co w rezultacie dało album bezpieczny, swojski, typowy i w dużym stopniu przewidywalny – muzycznie całkiem fajny, ale paradoksalnie nie sprawiający wielkiej radości.