facebook

23 kwietnia 2014

Flotsam and Jetsam – Doomsday for the Deceiver [1986]

Flotsam and Jetsam – Doomsday for the Deceiver [1986]
O ile Exodus pojawia się w rozmaitych rankingach i zestawieniach klasyków, jest ustawiany w jednym szeregu z Testamentem, Metallicą i Slayerem, zaś debiutancki „Bonded by Blood” przyprawia o drżenie nóg najtwardszych nawet thrashersów, o tyle F&J znany jest głownie jako kapela, w której zaczynał Newsted zanim przeniósł się do wyższej ligi. Trochę to krzywdzące, ale tak właśnie jest, niestety. Czas więc nieco to zmienić i dedukować społeczeństwo, bo sama muzyka żadnej taryfy ulgowej nie potrzebuje i nie ma konieczności niczego podkolorowywać. Można w "Doomsday" przepaść na długie godziny. Najwyborniejszy blend brytyjskiego heavy metalu oraz speed/thrashowych elementów sceny amerykańskiej przyprawionych pierwiastkami Agent Steel oraz Savatage. Muzyka wchodzi gładziutko, a dzięki bogactwu motywów zaczerpniętych z każdego ze źródeł, pozostaje tam na długo i pozwala się po wielokroć odkrywać na nowo.

20 kwietnia 2014

Immolation – Close To A World Below [2000]

Immolation - Close To A World Below recenzja okładka review cover
Immolation to potęga! Tylko jakaś dziwna... Po 12 latach mordowania dźwiękiem (nie licząc czasów Rigor Mortis) "Close To A World Below" to dopiero czwarty album w ich dorobku. Ale za to jaki! Po prostu, kurwa, najlepszy! Poprzez zagęszczenie partii wszystkich instrumentów, wypieszczone brzmienie i infernalne wokale Nowojorczycy generują imponujący soniczny chaos, w którym zwykli zjadacze chleba (w tym miłośnicy "death metalu" typu In Flames czy Wintersun) nijak się nie połapią. Najniezwyklejsze jest jednak to, że przez 42 minuty tego wybitnego krążka rzeczony chaos jest ciągle pod ich kontrolą. Zespół posługuje się nim z chirurgiczną precyzją, by osiągnąć końcowy cel swej ideologicznej krucjaty – obalić mit chrześcijaństwa! Po kilkudziesięciu sekundach bzyczącej rozbiegówki i znanych skądinąd słowach "Didn’t you say Jesus was coming?" rozpętuje się piekło, zupełnie jak to z okładki.

17 kwietnia 2014

Exodus – Bonded By Blood [1985]

Exodus – Bonded By Blood recenzja okładka review cover
O "Bonded by Blood" napisano już chyba wszystko, a nawet jeszcze więcej. Rozebrano na części pierwsze teksty, przeanalizowano riffy i solówki, debatowano nad umiejętnościami poszczególnych muzyków, rozprawiano nad wpływem Exodus na gatunek, porównywano do innych albumów tamtych czasów, a nawet zastanawiano się, czy gdyby materiał wyszedł wcześniej (bo przecież nagrania ukończono rok przed premierą) to zamiast Wielkiej Czwórki Thrashu byłaby Wielka Piątka Thrashu. Nie zapomniano o niczym, nie pominięto najdrobniejszego detalu. Mając to na uwadze mam wrażenie, że pisanie kolejnej analizy wydaje się zbędne i zapewne takie właśnie jest. Jedyne, co można napisać i co powinno mieć jako taki sens, jest próba oceny jak "Bonded by Blood" prezentuje się dzisiaj, niemal 30 lat od premiery. Czy debiut Exodus przetrwał próbę czasu?

14 kwietnia 2014

The Kennedy Veil – Trinity Of Falsehood [2014]

The Kennedy Veil - Trinity Of Falsehood recenzja okładka review cover
Na początek muszę się wam czymś pochwalić – słyszałem ongiś jakoś tam zatytułowany debiut The Kennedy Veil. Na odnotowaniu tego faktu jednak przechwałki się kończą, bowiem — oprócz nazwy zespołu — kompletnie nic z tamtej płyty nie pamiętam. Na szczęście na potrzeby krążka numer dwa chłopaki postarali się o znacznie lepiej zapadający w pamięć materiał, jakkolwiek oczywiście nic nie wnoszący do gatunku jako całości. Ważne, że nieco ponad pół godziny jazdy, jaką zaserwowali Amerykanie, zupełnie sprawnie tłoczy adrenalinę w żyły, skutecznie nastraja do walki (z czymkolwiek) i nie gasi ochoty na kolejne przesłuchania, choć mniej wytrwałych pewnie może zamęczyć już w połowie. Inspiracją dla tego młodego kwartetu są zespoły grające szybko i... bardzo szybko, a przy tym dość technicznie i niezmiernie brutalnie.

11 kwietnia 2014

Deathrow – Deception Ignored [1988]

Deathrow – Deception Ignored recenzja okładka review cover
Ostatnio mieliśmy na blogu trochę nowości, czas więc najwyższy sięgnąć po kilka staroci. Dyskografia Deathrow dzieli się zasadniczo na dwie części: interesującą nas mniej i zaiste bardzo interesującą. I jak się pewnie domyślacie, zaczniemy właśnie od wisienki. "Deception Ignored" nagrano w czasach, kiedy większości kapel ani na moment nie wpadło do głowy pobawić się muzyką i zobaczyć dokąd te zabawy prowadzą. Sami zresztą bohaterowie dzisiejszej recenzji zanim wydali na świat opisywany album, trudzili się graniem typowego, niemieckiego thrashu. Ale nie o tym jest ten tekst, więc do rzeczy. "Deception Ignored" powinni się szczególnie zainteresować maniacy gitarowych fajerwerków; gitarowego thrashu ogólnie. Tak, nad wyśmienitą pracą duetu Flügge/Osterlehner można się trzepać godzinami.

8 kwietnia 2014

Nausea – Condemned To The System [2014]

Nausea - Condemned To The System recenzja okładka review cover
Płyta numer dwa w 23 lata po debiucie to doskonała okazja, żeby wyłożyć się na ryj i dokumentnie zeszmacić własną legendę. Ba! Wiele kultowych kapel nawet nie potrzebowało aż tak długiej przerwy, by z tegoż kultu uczynić pośmiewisko. Przykładów nie brakuje, ale szkoda teraz na nie miejsca (zresztą co i rusz jakiś opisujemy), bo Amerykanie z Nausea na przekór złamującej tendencji stworzyli absolutnie wypasiony materiał. Fakt, takie granie nie przywróci im nawet procenta dawnej popularności — wartość muzyki nie ma tu nic do rzeczy, to czas zrobił swoje — ale na pewno nie zawiedzie fanów (obojętnie jakich – starych czy nowych) i wstydu samej kapeli nie przynosi. Kurwa! To naprawdę trzeba mieć jaja, żeby wracać po tak długiej przerwie wydawniczej, mało tego – wracać z porządnym krążkiem!

5 kwietnia 2014

Synkronizity – Cultivation [2012]

Synkronizity - Cultivation recenzja okładka
Tak się jakoś złożyło, że przy okazji poprzedniej mojej recenzji nie wspomniałem ani słowem o gościnnym występie Tony’ego Choya, który także został do nagrania zaproszony. Nie było tego wiele, bo ledwo jeden kawałek, ale jak na Tony’ego przystało – najwyższej próby. Dziś jednak będzie o nim więcej, bowiem Synkronizity to projekt właśnie jego autorstwa i za jego przewodem. Synkronizity to prog metalowy byt spod znaku nieistniejących już parę dobrych lat Clockwork oraz Dali’s Dilemma, które choć niespecjalnie znane, nagrały wyśmienite i bardzo oryginalne albumy, mogące śmiało konkurować z tymi bardziej znanymi i uznanymi (nie zawsze zresztą zasłużenie). Porównanie jest to dosyć niejasne i niewiele wyjaśniające, ale poszukajcie sobie wspomnianych kapel, a wszystko stanie się jasne.

2 kwietnia 2014

Skeletal Remains – Beyond The Flesh [2012]

Skeletal Remains - Beyond The Flesh recenzja
Tym razem, zamiast zwyczajowego opisu płyty i związanych z nią wrażeń, skupię się przede wszystkim na wyliczance inspiracji, które w mniejszym, większym, lub ogromnym stopniu przyczyniły się do jej powstania, dorzucając tylko niezbędny komentarz. Myślę, że to w zupełności wystarczy — nawet bez czytania do końca — byście mogli podjąć decyzję, czy warto się Skeletal Remains i ich "Beyond The Flesh" zainteresować... No to lecimy z koksem: stary Death (z naciskiem na "Leprosy"), stary Pestilence (z naciskiem na "Consuming Impulse"), stary Morgoth (nie dalej niż do "Cursed", ale bardziej z "The Eternal Fall"), Asphyx (do "Last One On Earth", plus trzy ostatnie), stary Gorguts (tylko do "Considered Dead"), Obituary (do "Cause Of Death"), stary Malevolent Creation (na "The Ten Commandments" koniec), stary Immolation (tylko "Dawn of Possession"),

29 marca 2014

Illuminati – The Core [2013]

Illuminati - The Core recenzja
Kto by pomyślał, że nieznanej nikomu formacji Illuminati uda się zaprosić do gościnnego udziału w debiucie taką plejadę gwiazd. Na nagranie stawili się frontmani (głównie) takich zespołów jak Atheist, Pestilence, Gorguts, Cynic, a także Nocturnus oraz Martyr. Toteż patrząc na dobór idę o zakład, że gdyby żył Chuck, także i on otrzymałby zaproszenie. Ciekawostką, ale i pokazaniem klasy, było natomiast olanie Masvidala (a może się nie zgodził) i zastąpienie go Tymonem Kruidenierem. Brawo chłopaki – elegancko i bardzo wymownie. Trudno się temu dziwić, bowiem Masvidal od jakiegoś czasu zachowuje się tak, jakby chciał wziąć udział w Idolu albo innym show pokroju Mam Talent. Tymczasem album to żadne tam pitu pitu, tylko rasowy death/fusion w najlepszym wydaniu, a do takiej konfiguracji Paul przestał się nadawać. "The Core" to dwanaście kawałków, z czego nieparzyste to utwory per se metalowe, po jednym na każdego z gości, zaś parzyste – głównie instrumentalne miniatury.

26 marca 2014

Ulcerate – Vermis [2013]

Ulcerate - Vermis recenzja
Jeszcze nigdy ciśnienie na płytę Ulcerate nie było tak duże, jak przy okazji "Vermis". Raz, że Nowozelandczycy zdążyli już sobie wyrobić całkiem niezłą renomę na scenie, a dwa że awansowali (choć na obecną chwilę to raczej kwestia dyskusyjna) do Relapse, którzy nie od wczoraj są kojarzeni z ambitną i pojebaną muzyką. Oczekiwania, całkiem słusznie, były zatem spore, jednak podołał im tylko zespół, bo już wyjątkowo biedne wydanie krążka woła o pomstę do Latającego Potwora Spaghetti. Na szczęście muzyce nie brakuje niczego, żeby uznać ją za w pełni wartościową, intrygującą i bez reszty wciągającą. "Vermis" każdym kolejnym dźwiękiem potwierdza ogromny potencjał kapeli, jednocześnie zrywa z najbardziej oczywistymi wpływami (a niektóre dystansuje – vide Immolation) i jest kolejnym krokiem zespołu w kierunku sztuki oryginalnej.