facebook

29 sierpnia 2015

Septycal Gorge – Scourge Of The Formless Breed [2014]

Septycal Gorge - Scourge Of The Formless Breed recenzja okładka review cover
Jakkolwiek absurdalnie by to nie brzmiało, pojawiają się już głosy jakoby Hour Of Penance zaczęli... wymiękać. Nawet gdyby było w tym ziarno prawdy, to wszystkich rozczarowanych ostatnimi dokonaniami ekipy z Rzymu zachęcam do zapoznania się z trzecim krążkiem ich kolegów z północy Włoch – Septycal Gorge. "Scourge Of The Formless Breed" to niewiele ponad pół godziny pierwszorzędnego wyziewu w stylu charakterystycznym już dla kapel z Półwyspu Apenińskiego – a mowa oczywiście o brutalnym i technicznym death metalu. Młócka zawarta na płycie została sporządzona według najlepszych wzorców (lokalnych i tych zza oceanu), a przy okazji wykonana bez zarzutu, przez co wchodzi za pierwszym razem i bez popitki.

22 sierpnia 2015

Betrayer – Infernum In Terra [2015]

Betrayer - Infernum In Terra recenzja okładka review cover
No proszę, człowiek sobie sprawy nie zdawał, że w narodzie było tak duże ciśnienie na studyjny powrót Betrayer. Ba! Tak naprawdę nie wiedziałem, że w ogóle jakiekolwiek istniało! Pożądany czy też nie, zespół uaktywnił się na dobre, choć okoliczności powtórnych harców pod tym szyldem zalatują smrodkiem pod tytułem "sentymenty a wartość rynkowa". Mniejsza jednak o intencje Beriala i spółki, bo oto mamy drugiego longpleja w karierze tego kultowego dla wielu bandu. Reinkarnowany Betrayer utrzymał poziom sprzed lat, a to po mojemu oznacza, że dalej gra... dość przeciętnie. Nie znalazłem absolutnie niczego wyjątkowego na "Calamity" i nie słyszę też nic takiego na "Infernum In Terra". Owszem, płyty da się posłuchać bez odruchów wymiotnych, momentami nawet przyjemnie, ale akurat ja ciśnienia na kolejne razy nie odczuwam, bo bardziej przekonujących pozycji ostatnio nie brakuje, stąd też obecność albumu w moim odtwarzaczu jest raczej epizodyczna.

13 sierpnia 2015

Fractured Insanity – Mass Awakeless [2010]

Fractured Insanity - Mass Awakeless recenzja okładka review cover
Jak by Xtreem Music nie czarowali rzeczywistości pięknymi sloganami, Fractured Insanity w najlepszym wypadku jestem w stanie określić jedynie jako drugoligowego średniaka. To tak globalnie i tylko ode mnie, bo w swojej ojczyźnie robią ponoć za przedstawicieli ścisłej czołówki. Problem w tym, że nikt normalny nie jedzie wyłącznie na belgijskim death metalu, więc niemożebnie rozdmuchany lokalny status kapeli należy włożyć między półdupki i przypatrzeć się im z oddali – a dystans im nie służy. Choć to może krzywdzące, od nich dosłownie zalatuje drugą ligą, trzymającą się kupy, solidną i dość profesjonalną, ale ciągle drugą. Grać potrafią, momentami nawet nieźle im to wychodzi, mają rozeznanie w arkanach death metalowej sztuki, ale jako całości "Mass Awakeless" brakuje jakiegoś haczyka, dzięki któremu chciałoby się do tej płyty wrócić.

6 sierpnia 2015

Disentomb – Misery [2014]

Disentomb - Misery recenzja okładka review cover
Ekipa Disentomb znalazła całkiem skuteczny patent na przyciągnięcie do siebie potencjalnych słuchaczy. Na dzień dobry po oczach wali niby typowa, a jednak mocno zwracająca uwagę okładka, która jakoś podskórnie sugeruje ponury, klasyczny wymiot. Potem mamy potwierdzające wcześniejsze przypuszczenia intro, które z jednej strony zaskoczy dotychczasowych sympatyków kapeli (są jacyś u nas, hop hop?), a z drugiej ostro podjara fanów Immolation i Gorguts, bo riff i klimat tego fragmentu są zajebiście zawiesiste. Tyle w zupełności wystarczy, żeby wyskoczyć z kasy na zakup tej płytki. Dopiero później, czyli po wybrzmieniu zachwycającego 'The Genesis Of Misery', okazuje się, że zarówno zaskoczenie (opcja pierwsza) jak i podnieta (opcja druga) były przedwczesne i przesadzone.

1 sierpnia 2015

Deicide – When Satan Lives [1998]

Deicide - When Satan Lives recenzja okładka review cover
Koncertówka "When Satan Lives" w żadnym wypadku nie powala na kolana i niczym nie zaskakuje, jednak na pewno jest solidną dokumentacją tego, jak Deicide wypadali na scenie, gdy byli w swojej szczytowej formie. To czysty pokaz siły, brutalności i scenicznej precyzji weteranów death metalu. Od początku koncertu hiciory (że wymienię tylko 'Dead By Down', 'Bastard Of Christ' i 'When Satan Rules His World') sypią się jak polska prawica (i lewica, i centrum, i w ogóle wszystko) w parlamencie, publika szaleje a zespół wylewa z siebie sześćset sześćdziesiąte szóste poty, napieprzając prawie godzinę (czyli trochę krótko) na najwyższych obrotach. Deicide przelecieli po wszystkich swoich wydawnictwach, szczególny nacisk kładąc na nowsze krążki z "Serpents Of The Light" na czele.

28 lipca 2015

Man Must Die – Peace Was Never An Option [2013]

Man Must Die - Peace Was Never An Option recenzja okładka review cover
Dobrze wiedzieć i warto o tym pamiętać na przyszłość, że dla Szkotów PiS nigdy nie był opcją. U nas społeczeństwo jest głupsze, toteż widmo katolskiego szariatu pod patronatem tej pojebanej ekipy wciąż jest czymś obrzydliwie realnym. A tak już całkiem serio... Zaraz! Przecież to było jak najbardziej serio! No, to teraz też będzie serio, ale o muzyce. Na wstępie zaznaczam, że nie rozumiem fenomenu Man Must Die – nie wiem, skąd się wziął, nie mam również pojęcia, na podstawie czego został stworzony. Wszak sprawnych techniczne kapel grających melodyjny death metal — a do tego w głównej mierze sprowadza się twórczość Szkotów — jest wokół od zajebania. Kolesie mają niezły potencjał, żeby solidnie napierdalać, to pewne, ale zbyt skutecznie odstraszają mnie przejawami muzycznej schizofrenii.