facebook

26 kwietnia 2015

Aborted Fetus – Private Judgement Day [2014]

Aborted Fetus - Private Judgement Day recenzja okładka review cover
Aborted Fetus, choć nie należą do najbardziej płodnych (co przy takiej nazwie nie powinno nikogo dziwić...) kapel na świecie, już zdążyli sobie wypracować całkiem przyzwoitą renomę na brutalnej scenie, także poza granicami Rosji. Za sprawą trzeciego w dyskografii album "Private Judgement Day" nic wielkiego w ich karierze raczej nie nastąpi, globalny układ sił też nie stanie na głowie, ale bez wątpienia umocnią swoją pozycję i podbiją serca kilku kolejnych miłośników krwawej miazgi. Oryginalność nie jest najmocniejszą stroną tego materiału, wiadomo – taka specyfika gatunku, ale zupełnie niezłe aranżacje – już tak. Panowie robią, co tylko mogą, żeby nie sprowadzić kawałków do jednostajnego blastu i bulgotu, a czynią to na tyle skutecznie, że płytka po prostu wpada w ucho.

19 kwietnia 2015

Anasarca – Dying [2004]

Anasarca - Dying recenzja okładka review cover
Ja tam się na zagrywkach biznesowych nie znam, ale to, co zrobili kolesie z Anasarca przy okazji trzeciej płyty, to się chyba redukcją kosztów zowie. Michael Dormann i Herb Grimm doszli najwyraźniej do wniosku, że skoro we dwóch potrafią nagrać to samo, co wcześniej w czterech, to nadprogramowi koledzy są im, przynajmniej w studiu, niepotrzebni. No i nagrali "Dying", która od strony muzycznej i brzmieniowej praktycznie nie różni się od poprzedzającego ją krążka "Moribund". Przy ustawionej na maxa wnikliwości — o jaką jednak trudno w przypadku dość jednowymiarowego death metalu — można się tu doszukać nieznacznego zwolnienia obrotów oraz garści odrobinę bardziej melodyjnych riffów, ale to naprawdę wszystko, na co dwaj kolesie sobie pozwolili. Mało?

11 kwietnia 2015

Gorgasm – Destined To Violate [2014]

Gorgasm - Destined To Violate recenzja okładka review cover
Po tym jak Damian Leski wstąpił w szeregi rozchwytywanego Broken Hope, dalsze istnienie — niewiele przecież wcześniej wskrzeszonego — Gorgasm stanęło pod dużym znakiem zapytania. W końcu zawsze to lepiej/łatwiej przyciąć trochę kasy na urojonych sentymentach naiwnych sezonowców, niźli szlajać się po zapadłych dziurach z własnym zespołem. Mimo wszystko lider Gorgasm postanowił jeszcze zawalczyć i w tym celu sięgną po materiał, który — jak wieść gminna niesie — szlifował z kolegami chwilę przed rozpadem. Stąd też "Destined To Violate" jest bliższy "Masticate To Dominate" niż wydawniczo młodszy od niego "Orgy Of Murder", choć kolosalnych różnic naturalnie między nimi nie ma. Jedyną większą ciekawostką jest przytłaczająca objętość albumu — aż 39 minut — która może odrobinę zaskakiwać obeznanych w standardach Gorgasm.

5 kwietnia 2015

Irate Architect – Visitors [2008]

Irate Architect - Visitors recenzja okładka review cover
Nowoczesny i inteligentny grind, podobnie jak obozy zagłady, nie jest czymś powszechnie kojarzonym z Niemcami. A przecież tak być nie musi, przynajmniej jeśli chodzi o muzykę. Wprawdzie jedna większa jaskółka w postaci opisywanego Irate Architect wiosny nie czyni, ale w nieśmiały sposób sugeruje, że u naszych zachodnich sąsiadów nie wszyscy brutaliści łupią topornie i na jedno kopyto. Stąd też "Visitors" powinni się zainteresować przede wszystkim fani ambitnych i połamanych (ale bez śladu lajtowizny) dźwięków udanie rozpowszechnianych niegdyś przez Relapse – od Brutal Truth po Cephalic Carnage. W precyzowaniu targetu Niemców posunąłbym się nawet dalej – po płytę koniecznie muszą sięgnąć miłośnicy "Resonance" i "Warning" (czyli nomen omen wydawnictw relapsowych) naszej Antigamy.

30 marca 2015

Eternal Solstice – The Wish Is Father To The Thought [1994]

Eternal Solstice - The Wish Is Father To The Thought recenzja okładka review cover
Wielokrotnie już rozpisywaliśmy się o zespołach niedocenionych i zapomnianych, choć nietuzinkowych. Teraz, dla równowagi, będzie o kapeli z drugiego bieguna. Wprawdzie nie jest to przykład krańcowy, ale jednak. Odnoszę bowiem wrażenie, że legendarny status Eternal Solstice, z jakim mamy obecnie do czynienia, jest zdecydowanie przesadnie napompowany, a po chłopsku i uczciwie mówiąc – z dupy wzięty. Tak na dobrą sprawę, to nawet na upartego nie znajduję niczego, co kultowość Holendrów mogło by w wiarygodny sposób uzasadnić. Wiekowość? Owszem, zaczynali dość wcześnie, ale nie na tyle, żeby załapać się do forpoczty gatunku. Zawirowania personalne? Owszem, mieli pewne problemy ze skompletowaniem sensownego składu, ale kto ich wtedy nie miał. Fakt, że nie zawojowali świata?

18 marca 2015

Posthumous Blasphemer – Exhumation Of Sacred Impunity [2014]

Posthumous Blasphemer - Exhumation Of Sacred Impunity recenzja okładka review cover
Jakby się ktoś pytał, to tak powinno wyglądać dążenie do doskonałości. Kolesie z Posthumous Blasphemer przez ponad dekadę systematycznie podnosili umiejętności, a co za tym idzie poziom swojego grania, aż wreszcie dokonali wielkiego przeskoku i za sprawą "Exhumation Of Sacred Impunity" dobili do absolutnej czołówki gatunku. W sensie globalnym, nie lokalnym – bo całą białoruską scenę na tym albumie wyprzedzili o lata świetlne i jeszcze rzut moherowym beretem. Piąty album tej czwórki psychopatów można bez wstydu i wahania postawić w jednym rzędzie z najlepszymi produkcjami Odious Mortem, Severed Savior, Deeds of Flesh czy Suffocation, czyli kapel, które ponad wszystko przedkładają brutalny i pogmatwany do granic możliwości przekaz. Kapel, z którymi, nie da się ukryć, muzyka Posthumous Blasphemer miejscami dość mocno się kojarzy, zwłaszcza z dwiema pierwszymi nazwami.

11 marca 2015

Unhuman – Unhuman [2013]

Unhuman - Unhuman recenzja okładka review cover
Coś mi się zdaje, że demo będzie mnie bił za taką solidność w pisaniu tekstów (za karę nauczysz się na pamięć całej dyskografii Agathocles – przyp. demo)... Żeby więc nie przeciągać struny, zabieram się do dzieła. Podobnie jak przy okazji ostatniej recki i dzisiaj pozostaniemy w kręgu technicznego death metalu, tyle tylko, że z Kanady. Aha! — pewnie powiecie — musi więc być niezła korba. No i rzeczywiście jest. Nie wiem czym innym, niż tylko genetyką, wytłumaczyć ową niesamowitą zdolność Kanadyjczyków do tworzenia naprawdę zakręconej muzyki. Istnieje jednakże inna teoria, a mianowicie taka, że wyssali owe zdolności z mlekiem matki, a że Kanadę gęsto zaludniają tzw. kanadyjskie blondaski (ugh! – przyp. demo) – wszystko wydaje się trzymać kupy. W końcu kto nie zachwyciłby się pięknem (w tym przypadku względem ekstremalnego nutopisarstwa) obcując z dziedzictwem ludzkości w postaci kanadyjskiego cycuszka?

8 marca 2015

Napalm Death – Apex Predator – Easy Meat [2015]

Napalm Death - Apex Predator - Easy Meat recenzja okładka review cover
Jak oni to robią, ja się grzecznie pytam z wyrazem niedowierzania na gębie. Jak to możliwe, że kolesie, których z pocałowaniem ręki (i renty, zwłaszcza renty) weźmie każdy uniwersytet trzeciego wieku, potrafią wykrzesać z siebie tyle furii właściwej tylko podkurwionym nastolatkom? Czapki z głów! Forma, jaką Napalm Death prezentują od kilku(nastu) lat, imponuje i wprawia już w zakłopotanie. Toć to reumatyzm daje w kość, w nocy co chwilę trzeba wstawać na psi-psi, wygórowane oczekiwania rozkapryszonej publiki doprowadzają do rozstroju nerwowego, a własne ambicje i legendarny status ciążą u szyi jak sto diabłów. Anglicy nic sobie jednak z tego nie robią i wbrew wszystkiemu i wszystkim nagrywają kolejne krążki, które nie schodzą poniżej bardzo wysokiego poziomu, a o których dużo młodsza konkurencja może najwyżej pomarzyć.

2 marca 2015

Unbirth – Deracinated Celestial Oligarchy [2013]

Unbirth - Deracinated Celestial Oligarchy recenzja okładka review cover
Na początku mojego krótkiego wywodu na temat "Deracinated Celestial Oligarchy" pozwolę sobie strzelić — być może i dziwną, ale trzymająca się kupy — konstatację, że Włosi stworzyli na tym albumie coś na kształt brutalnego death metalu dla mas. Z boku może to naprawdę głupio wyglądać, jednak wszystkie elementy kreacji Unbirth prowadzą do takiego właśnie wniosku. I żeby była jasność – nie jest to zarzut, a dla zespołu powód do wstydu. W sumie to nawet dobrze, że w tym nurcie pojawiła się wreszcie kapela, od której bez strachu (i obciachu!) można zacząć przygodę z takimi wyziewami. Zacząć i prędko nie skończyć, bo od Unbirth do Suffocation, potem Disavowed, potem Disgorge — i tak dalej i tak dalej... — droga wcale nie jest daleka. Innymi słowy, dzięki debiutowi Unbirth można się w ten hałas wkręcić.

23 lutego 2015

Surgical Dissection – Origin & Intention [2013]

Surgical Dissection - Origin & Intention recenzja okładka review cover
Naiwnie zakładam, że nazwa Surgical Dissection nie jest obca polskim maniakom, wszak ledwie kilkanaście lat temu Mad Lion dystrybuowali ich debiut. Jeśli jednak komuś jakimś cudem działalność Słowaków umknęła, to krążek "Origin & Intention" powinien być dobrą okazją, żeby się wreszcie z tą ekipą zapoznać. Dobrą, ale i ostatnią, bo kapela po dwudziestu latach działalności dokonała żywota. Od czasu poprzedniego, a młodszego aż o osiem lat albumu "Disgust" styl zespołu praktycznie się nie zmienił, ale poziom wykonawczy i oprawa brzmieniowa wyraźnie poszły do przodu. Nie jest to przepaść, bo już wcześniej nawalali na dobrym poziomie, jednak muzyka na ostatnim krążku Surgical Dissection sprawia wrażenie dojrzalszej, bardziej zwartej, złożonej i jeszcze lepiej przemyślanej.